Zjadła w sklepie bułkę zanim za nią zapłaciła. Problemy zaczęły się przy kasie.

Małgorzata
3 tygodni temu
Zjadła w sklepie bułkę zanim za nią zapłaciła. Problemy zaczęły się przy kasie.
6
FB Udostępnij na Facebooku
„Człowiek człowiekowi wilkiem” – okazuje się, że napisane wiele lat temu słowa są jak najbardziej aktualne w dzisiejszych czasach. Coś takiego przeżyła Magda, która opisała to, co ją spotkało w wiadomości do redakcji serwisu papilot.pl. Jej historia wywołała spore zamieszanie w sieci, może i Wy wypowiecie się na ten temat.
Raczej nie podjadam niczego w sklepie i nie otwieram napojów, za które jeszcze nie zapłaciłam. Inni się nie przejmują i są w stanie zaliczyć pełny posiłek przed dojściem do kasy.

Tym razem jednak było inaczej. Zemdliło mnie z głodu, bo wybiegłam z domu bez śniadania, później nie było czasu na obiad i do godziny 16 miałam w ustach tylko gumę do żucia i kawę. Chwilowy kryzys, więc sięgnęłam po bułkę i mi przeszło. Specjalnie wzięłam jeszcze jedną, żeby zapłacić podwójnie. Ale zapomniałam.
 

Stojąc w kolejce myślałam o tym, co chwilę ale zadzwonił telefon i tak jednym uchem słuchałam rozmówcy, a drugim kasjera. Bułkę przeoczyłam zupełnie. Zapłaciłam i… wpadłam na ochroniarza. Czekał na mnie, bo dostał sygnał z monitoringu

Na śmierć zapomniałam. Odwracam się, żeby zapłacić, a on do mnie, że nie ma tak łatwo. Popełniłam wykroczenie, które polegało na kradzieży przedmiotu małej wartości.

Przyjedzie policja i dostanę mandat. Regulowanie zaległości po fakcie to jego zdaniem za mało. No i zaczęła się słowna przepychanka. Przyleciał drugi facet, kasjer próbował ich uspokoić, klienci się na mnie gapili. Minęło dobrych kilka minut, zanim usłyszałam, że jestem wolna. Jak jakiś wielki przestępca. A ta nieszczęsna bułka nie kosztowała nawet 30 groszy…

Myślicie, że pracownik właściwie zareagował, czy przesadził?



źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl, dziennik.pl

Udostępnij na Facebooku