Jak poradzić sobie po stracie bliskiej osoby?

Małgorzata
tydzień temu
Jak poradzić sobie po stracie bliskiej osoby?
6
FB Udostępnij na Facebooku
Byłam załamana,bo właśnie zmarła moja najbliższa przyjaciółka. Nie mogłam sobie poradzić z jej odejściem,nie wiedziałam,jak dalej funkcjonować. Odpowiedzi udzielił mi starszy mężczyzna.
"Jestem stary, a wiec niejedno już przeżyłem, a wiele osób, które znałem i kochałem - odeszło. Straciłem przyjaciół, znajomych, współpracowników, dziadków, mamę, krewnych, nauczycieli, mentorów, sąsiadów i wielu innych. Nie mam dzieci i nie umiem wyobrazić sobie bólu po stracie dziecka. Ale oto, co wiem.

Chciałbym powiedzieć, że można przyzwyczaić się do tego, że ludzie odchodzą. Ja się nigdy nie przyzwyczaiłem. I nie chcę. Śmierć zawsze powoduje we mnie pustkę i to bez względu na okoliczności. Nie chcę, żeby to się nie liczyło. Nie chcę, by to przemijało tak po prostu. Moje rany są moim testamentem miłości i związków, które miałem z ludźmi. Jeśli rana jest głęboka, taka była miłość.

Żałoba przychodzi falami. Gdy statek staje się wrakiem, toniesz razem ze wszystkim wokół. Wszystko dryfuje i przypomina o świetności i pięknie tego statku, którym kiedyś był dzisiejszy wrak. I wszystko, co możesz zrobić, to dryfować. Znajdujesz jakiś szczątek wraku i trzymasz się go przez chwilę. Może to jakieś wspomnienie albo fotografia. Może inna osoba, która też dryfuje. Przez jakiś czas możesz tylko dryfować. Żeby przeżyć. Na początku fale mają 30 metrów i rozbijają się o Ciebie bezlitośnie. Nadchodzą co 10 sekund i nie dają nawet czasu, by złapać oddech. Możesz tylko próbować przetrwać utrzymując się na wodzie. Po jakimś czasie, może po kilku tygodniach, może miesiącach, wciąż musisz radzić sobie z falami, równie wysokimi, ale już rzadszymi i mniej groźnymi. Będą się o Ciebie rozbijać, ale pomiędzy nimi, będziesz mogła oddychać, funkcjonować. Nigdy nie wiesz, co spowoduje smutek. To może być piosenka, zdjęcie, ulica, zapach kawy. I znów fala nadejdzie. Ale pomiędzy falami jest życie.

Fale będą miały 20 m wysokości, potem 10 m. Będą coraz rzadsze. Będziesz widzieć, jak nadchodzą z daleka. W rocznicę, w urodziny, w Święta. Zobaczysz, że nadchodzą i będziesz mogła się na nie przygotować.

I kiedy znów Cię obmyją, będziesz wiedziała, że dasz radę z nich wyjść. Przemoczona, wykończona, wciąż trzymająca się malutkiego kawałka wraku, ale wyjdziesz na brzeg.

Fale nigdy nie przestaną przychodzić i wcale nie będziesz chciała, żeby przestały. Nauczysz się je pokonywać. Nadejdą kolejne fale. I te również przetrwasz. Pokonasz to i nigdy nie zapomnisz o najbliższych, którzy są już po drugiej stronie."


źródło: ofeminin.pl I fotografie:ofeminin.pl

Udostępnij na Facebooku