Znalazła rachunek za pierścionek zaręczynowy i jest wściekła na narzeczonego

Małgorzata
2 miesięcy temu
Znalazła rachunek za pierścionek zaręczynowy i jest wściekła na narzeczonego
6
FB Udostępnij na Facebooku
Do redakcji jednego z portali napisała wiadomość Marta. Przypadkiem znalazła rachunek za swój pierścionek zaręczynowy i... jest wściekła na swojego narzeczonego!

 

"Kiedyś z czystej ciekawości postanowiłam poszukać w internecie ile powinien kosztować pierścionek zaręczynowy” Muszę przyznać, że dowiedziałam się naprawdę ciekawych rzeczy. Na jednej stronie przeczytałam, że jak mężczyzna wyda mniej, niż 15 tysięcy złotych, to tak naprawdę nic dla niego nie znaczysz. W innych artykułach mówi się o zasadzie trzech pensji i to ma być absolutne minimum. Czyli jak mężczyzna zarabia 1500 zł na rękę, to na błyskotkę powinien wydać minimum 4500. A później to chyba musi żyć o chlebie i wodzie.
 

 

Zainteresowałam się tematem czysto teoretycznie, bo wtedy jeszcze nie spodziewałam się, że chłopak poprosi mnie o rękę. 3 lata później i na mnie przyszła pora i ukochany mi się oświadczył. Piękna rzecz, ale najbardziej liczył się fakt, że chce spędzić ze mną resztę życia. Zrobił to w bardzo romantyczny sposób i chyba w najlepszym dla nas momencie. Od razu powiedziałam „tak”, nie analizując, ile go ta przyjemność kosztowała.

Nie chciałam dokładnie wiedzieć, żeby przypadkiem go przez ten pryzmat nie oceniać. Stało się jednak inaczej i poznałam cenę mojego pierścionka."
 


 

 

"I to naprawdę był przypadek. Narzeczony zadzwonił do mnie roztrzęsiony, bo zatrzasnął samochód na drugim końcu miasta, a nie miał przy sobie drugiej pary kluczy. Chciał, żebym przywiozła mu te zapasowe. Poinstruował mnie dokładnie, gdzie je trzyma w mieszkaniu i tak oto poznałam jego skarbiec. Wspomniane klucze, polisy, jakieś drobne pamiątki i teczka z rachunkami za większe zakupy. Na samym wierzchu znajdował się paragon od jubilera. Paragon za mój pierścionek!
 

Przysięgam, że nawet się za nim nie rozglądałam. Nie chciałam go nawet widzieć. A tu wielka nazwa salonu, aktualna data i cena. Jak to zobaczyłam, to prawie zemdlałam. Aż musiałam usiąść z wrażenia. Powinnam skakać z radości, a tylko się wkurzyłam. Nie chodzi o to, że dał mi jakieś badziewie za 200 zł. Wręcz przeciwnie - wydał na mnie więcej niż było go stać.

18 900 zł. Dokładnie tyle kosztował pierścionek, który teraz noszę na palcu. I trochę mnie to przeraża…"
 

źródło: bezlitosne.pl  I  fotografie: bezlitosne.pl
Udostępnij na Facebooku