Próbowała kontaktować się aż 200 razy żeby... zarejestrować się do lekarza!

Małgorzata
4 dni temu
Próbowała kontaktować się aż 200 razy żeby... zarejestrować się do lekarza!
2
FB Udostępnij na Facebooku
Do redakcji portalu metrowarszawa.gazeta.pl wysłała wiadomość Pani Zofia. Chciała podzielić się z czytelnikami tym, co spotkało jej rodzinę w ostatnim czasie. Chodzi dokładniej o jej ciocię, która próbowała zarejestrować się na wizytę w Wojskowym Instytucie Medycznym na ul. Szaserów w Warszawie.
Pani Zofia w swojej wiadomości przyznała, że kilka dni temu próbowała pomóc swojej cioci w rejestracji do szpitala wojskowego na Szaserów w Warszawie. Chodziło o Wydział Okulistyki. Coś, co mogłoby wydawać się jedynie formalnością, w rzeczywistości było niemal niemożliwe.

"Telefoniczna rejestracja do placówki, w której leczą się ludzie z całego kraju, jest niemożliwa. Nie ma w tym stwierdzeniu cienia przesady – sama dzwoniłam tam w sumie kilkadziesiąt razy, ciocia dzwoniła około 200 (!) razy w ciągu kilku dni, a moja mama dokładnie 88."
 

 
Doskonale wiemy, że liczba wykonanych połączeń jest tak absurdalna, że naprawdę trudno w nią uwierzyć. Jednak faktycznie tak było. Pani Zofia podkreśliła, że jej ciocia nie mieszka w stolicy, dlaczego dużą trudnością byłoby dla niej przyjechanie do Warszawy tylko po to, aby umówić się na wizytę. Zwłaszcza, jeśli jest możliwość zrobienia tego przez telefon. Niestety, mimo licznych prób nie udało się tego zrobić.

Ostatecznie z pomocą przyszła koleżanka, która mieszkała w stolicy. Młoda kobieta wybrała się do placówki, aby zarejestrować ciocię pani Zofii. W tym celu musiała wziąć wolne w pracy, ponieważ rejestracja jest możliwa tylko pomiędzy 7:30, a 15:05.

Na miejsce dotarła koło południa. Gdy weszła do środka, okazało się, że są tam pustki. Mimo tego zobaczyła, że nikt nie odbiera telefonów. Dlatego o ile sytuacja byłaby zrozumiała, gdyby przy rejestracji znajdował się tłum pacjentów, w takim wypadku było to po prostu nie do zaakceptowania. 

"Czy to jest normalne, że szpital o skądinąd dobrych opiniach odnośnie do leczących tam specjalistów ma takie praktyki? Mamy 2018 rok, a nie głęboki PRL i sądziłam, że praktyki typu „nie wykonuję swoich obowiązków w pracy, bo mi się nie chce” są już przeszłością…" – pisze zbulwersowana pani Zofia.
 

Redaktorzy portalu po tym, jak otrzymali wiadomość swojej czytelniczki poprosili o komentarz rzecznika prasowego Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Płk lek. med. Jarosław Kowal powiedział, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Instytut ma renomę, a przez to jest i ogromne zainteresowanie jego usługami. Dlatego podobne trudności mogą się zdarzać. Zaznaczył również, że jest w nim rocznie hospitalizowanych około 60 tys. osób. Jednak to jeszcze nie wszystko, bo prawie 300 tysiącom udzielane są fachowe porady i konsultacje. 

Redaktorów portalu metrowarszawa.gazeta.pl płk lek. med. Jarosław Kowal zapewnił, że o opisywanej sprawie rozmawiał już z Kierownikiem Kliniki Okulistyki oraz Pełnomocnikiem ds. Pacjenta. Zapewnili go, że taka sytuacja nigdy więcej się nie powtórzy. Dodatkowo od 1 grudnia zatrudniono więcej osób. Zaznaczono jednak, że postanowiono tak już wcześniej i nie ma to nic wspólnego z listem pani Zofii. 




źródło: popularne.pl I fotografie: popularne.pl
Udostępnij na Facebooku