Jej poród rozpoczął się na ulicy, a taksówkarz nie chciał jej pomóc

Małgorzata
tydzień temu
Jej poród rozpoczął się na ulicy, a taksówkarz nie chciał jej pomóc
5
FB Udostępnij na Facebooku
Przyjęło się, że kobiety w ciąży powinno traktować się szczególnie delikatnie. Z tego też powodu ustępujemy im miejsca, pomagamy gdy niosą ciężkie zakupy lub po prostu staramy się pomagać, gdy tej pomocy potrzebują. Okazuje się jednak, że nie wszyscy są tego zdania, o czym przekonała się na początku października pani Ania. O tym, co ją spotkało, napisała do naszej redakcji, aby pokazać, że znieczulica panuje na całym świecie – nie tylko w Polsce.
"Byłam już w dziewiątym miesiącu ciąży, gdy wybrałam się na drobne zakupy. Sklep był niedaleko, bo jakieś sześć przystanków tramwajowych od mojego mieszkania. Postanowiłam, że podjadę więc tym środkiem komunikacji miejskiej. Oczywiście od razu jakiś chłopiec ustąpił mi miejsca i nawet wziął bilet, aby mi go skasować. Jak się niestety zaraz państwo dowiecie, nie każdy ma wobec młodych kobiet spodziewających się dzieci dobre zamiary."
 

 
"Gdy wysiadłam z tramwaju od razu poszłam w stronę sklepu spożywczego, do którego się wybrałam. Jednak nagle dopadł mnie tak ogromny ból w podbrzuszu, że nie byłam w stanie w ogóle zrobić kroku. Nagle poczułam także, że moje majtki stają się coraz bardziej mokre i już wtedy wiedziałam wszystko – odeszły mi wody.

Zawsze mówiłam sobie, żeby panikować, gdy się zacznie, ale gdy zorientowałam się, że jestem daleko od domu i nie ma w pobliżu żadnej bliskie mi osoby, zaczęłam się denerwować. Zobaczyłam postój taksówek i i stojący na nim jeden pojazd. Jakimś cudem doczłapałam się do niego, chwyciłam za klamkę, a kierowca już zdawał sobie sprawę, że coś jest ze mną nie tak. wyszeptałam do niego wtedy, że odeszły mi wody i bardzo proszę aby zawiózł mnie do szpitala, bo zaczynam rodzić. No co on odwrócił się do mnie, spojrzał mi w oczy i powiedział:

„No chyba pani żartuje! Nie ma takiej szansy, żeby mi tu pani wsiadała do samochodu. Kto potem to będzie czyścił? Przecież nie pani tylko ja! Nie ma szans, do widzenia”

Nawet nie byłam w stanie tego analizować, bo liczyła się dla mnie każda chwila i bardzo chciałam przede wszystkim dostać się do szpitala. Gdy już myślałam, że urodzę na ulicy, całej rozmowie przysłuchiwała się pani, która akurat szła w stronę swojego auta i powiedziała, że zabierze mnie do szpitala. Gdyby nie ona i to w jaki sposób mnie potraktowała, myślę, że mogłabym urodzić w miejscu, które nie byłoby komfortowe ani dla mnie, ani dla mojego dziecka.."
 


 

"Nie jestem z mściwych ludzi, ale gdybym tylko pamiętała, który to był taksówkarz i jaka korporacja, to na pewno bym opisała szerzej całą sytuację, bo uważam, że to jest karygodne, aby zostawić kobietę rodzącą na środku ulicy i po prostu odjechać. Trzeba mieć chociaż trochę ludzkich odruchów."


źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl

Udostępnij na Facebooku