Przy innych rodzicach odetchnęła, że dzieci poszły do szkoły

Małgorzata
2 miesięcy temu
Przy innych rodzicach odetchnęła, że dzieci poszły do szkoły
2
FB Udostępnij na Facebooku
Wraz z początkiem września dzieci wracają do szkoły, a co za tym idzie rodzice odzyskują pewnego rodzaju wolność i nie wstydzą się o tym mówić. Są za to uznawani za wyrodnych i niegotowych do posiadania dzieci. Do redakcji wiadomość postanowiła napisać Ania. Chciała w ten sposób podzielić się swoją historią.
Ania jest matką dwóch synów, z których jeden chodzi do czwartej, a drugi właśnie rozpoczął pierwszą klasę. Ich mama postanowiła z czytelnikami podzielić się tym, jak się czuje, gdy dzieci są w szkole, a ona wraca do domu. 

"Moi obaj synowie są ancymonami i gdy byli w domu to naprawdę było ciężko. Ciągle porozrzucane ubrania, zabawki, obiad gotowany na trzy dni, abym nie musiała stać przy garach, ponieważ bałabym się, że nagle mój dom wywróci się do góry nogami."
 


 
"Gdy nastał czas roku szkolnego nie ukrywam, że odetchnęłam.  Z radością kupowałam moim dzieciom zeszyty, książki i kredki, wiedząc, że niedługo od 8:00 przynajmniej do 13:00 będę miała czas, aby ogarnąć dom, zająć się sobą i zaplanować nasze życie.

Z uśmiechem na ustach poszłam pierwszego dnia szkoły z moimi synami, aby widzieć, jak wchodzą do klasy. Obok mnie były też inne mamy, które także wprowadzały dzieci. Ja, nie zdając sobie sprawy, że może to komuś nie pasować, Westchnęłam i powiedziałam na głos:

„Nareszcie tych dwóch łobuzów nie będzie zatruwać mi życia w domu”

Oczywiście na końcu tej wypowiedzi zaśmiałam się, ale nie wszystkie panie odebrały to jako wypowiedź z puszczeniem oka. Jedna z nich naprawdę obruszona spojrzała na mnie i powiedziała: 

„No i właśnie takie matki dają najgorszy przykład dzieciom. Zero miłości i wsparcia. Ja to bym wolała, żeby mój Tomuś siedział w domu, a nie szedł do szkoły, gdzie są takie dzieci jak pani.

Dołączyła się także druga kobieta:

„Ja to nie wiem, jak można mówić tak o swoich dzieciach. Współczuję im”
 


 

Anna nie odpowiedziała nic. Po prostu nie zareagowała, bo nie chciała się kłócić. Powiedziała to wszystko w żartach, a została odebrana jakby nie kochała swoich dzieci i była złą matką. Jak każdy rodzic czasami potrzebuje po prostu chwili spokoju od swoich łobuziaków żeby złapać oddech i nabrać sił do dalszej opieki nad synami. 
 

A Wy, jak myślicie - Ania przesadziła? Nie powinna mówić takich słów po odprowadzeniu synów do szkoły?

źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl
Udostępnij na Facebooku