Nie szczepisz dziecka? Szkodzisz innym!

Małgorzata
6 dni temu
Nie szczepisz dziecka? Szkodzisz innym!
1
FB Udostępnij na Facebooku
Temat szczepień jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych w naszym kraju. Dla jednych zrozumiałe jest to, że maleństwo powinno być zaszczepione, a inni wręcz nie wyobrażają sobie sytuacji, że mogliby zdecydować się na coś takiego.
Do redakcji papilot.pl wiadomość wysłała pani Iwona, która pracuje jako pielęgniarka na onkologii. Powiedziała otwarcie, co myśli na temat dzieci, które nie są szczepione.

"Stwierdzam, że dyskusja z antyszczepionkowcami jest bezsensowna. My przedstawiamy logiczne argumenty, a oni i tak wiedzą lepiej. Wypowiedzi największych autorytetów, lekarzy, rodziców, chorych dzieci – nikogo z tych ludzi to nie interesuje. Oni są już przekonani i swoje poglądy opierają nie na wiedzy, a wierze. Wszystko opiera się na wielkim spisku, którego jeszcze nikt nie udowodnił. Ale hasła w stylu „koncerny medyczne chcą nas wytruć, to ich sposób na depopulację planety” padają na podatny grunt. Jak się czegoś nie rozumie, to zawsze można szukać dziury w całym. Wystarczy spojrzeć na toczącą się w Internecie dyskusję.

Spotykasz antyszczepionkowca, szybko obalasz jego mądrości i… dowiadujesz się, że jesteś zwolennikiem zbrodniczego układu i pewnie czerpiesz z niego jakieś korzyści. Do tych ludzi argumenty nie docierają."
 


 

 

"Bardzo podoba mi się zmiana narracji przeciwników tego ruchu. Nazywanie wrogów szczepień proepidemikami to mówienie wprost, do czego może to doprowadzić. Ale znowu – oni nie twierdzą, że jest to problemem. Coraz więcej zachorowań na odrę to bzdura, bo szczepionkom kończy się data ważności i koncerny muszą je sprzedać. Powtarzają to jak mantrę, choć nie wiedzą nic o lekach i systemie szczepień.

Dlatego ja nie mam nikogo zamiaru straszyć, że w ten sposób może zabić swoje dziecko. Ten argument jest widocznie zbyt abstrakcyjny i nic nie daje. Ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że twoje nieszczepione dziecko może zabić inne. To nie propaganda, ani mit. Widzę to na własne oczy pracując jako pielęgniarka na dziecięcej onkologii."

"Nie liczcie na to, że powiem, że nie szczepienie dzieci wywołuje raka. Nie. Jednak nie pomaga to w walce z nowotworem. Zwłaszcza maluszkom, których odporność i tak jest już na granicy wytrzymałości. Takie dzieci leczone są operacyjnie, przyjmują chemioterapię, stosuje się u nich też radioterapię. Możecie sobie wyobrazić, jak wielkie jest to obciążenie dla wątłego organizmu kilkulatka. Wielu pacjentów z powodu choroby nie może być zaszczepionych w odpowiednim momencie.

I nie byłby to aż taki problem, gdyby zdrowi przestrzegali kalendarza szczepień, zamiast słuchać proepidemików. W tym momencie upada ich główny mit. Tacy ludzie twierdzą, że skoro inni się szczepią, to oni nie są dla nich zagrożeniem. Widzę to na swoim oddziale. Dzieci umierające na choroby zakaźne i ich powikłania, choć była szansa pokonać u nich raka."
 


 

 

"Dla mnie to straszny dramat. Przez długie miesiące walczymy o życie dziecka, a ono przegrywa. Nie tylko z powodu nowotworu. Zabija je osłabiona odporność i choroby, które już dawno nie powinny w naszym kraju istnieć. Ale są właśnie dzięki fanom teorii spiskowych. Czy to ich przekona? Jeśli choć jeden rodzic się zreflektuje, to i tak uznam to za sukces.

Wśród nich panuje przekonanie, że jak nie szczepię dziecka, to jest tylko moja i jego sprawa. No to zapraszam na onkologię, żeby zobaczyć efekty uboczne. Maluchy konające z powodu nieodpowiedzialności niektórych dorosłych to fakt. Znam je. A raczej znałam, bo wielu nie ma już wśród żywych...

Potwierdzają to słowa innej pielęgniarki, chyba z USA, której wpis ostatnio przeczytałam. To ona zainspirowała mnie do zabrania głosu. Jak widać – wcale sobie tego nie wymyśliłam."


źródło: popularrne.pl  I  fotografie: popularne.pl

Udostępnij na Facebooku