Nastolatek przyniósł do szpitala pudełko po butach, w którym... był wcześniak!

Małgorzata
2 miesięcy temu
Nastolatek przyniósł do szpitala pudełko po butach, w którym... był wcześniak!
7
FB Udostępnij na Facebooku
O pielęgniarkach mówi się, że są aniołami w fartuchach. Zawsze pomocne, uśmiechnięte, obecne przy pacjentach.
Jedną z pielęgniarek, która zasługuje na szczególną uwagę, jest Jeannie Joseph ze Szwecji. Kobieta pracuje na co dzień w szpitalu neonatologicznym w Rockford w USA. Pewnego dnia podczas dyżuru zauważyła chłopaka, który wszedł do szpitala z pudełkiem. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że nigdy nie zapomni tego dnia.

Okazało się, że chłopiec w bluzie z kapturem przeszedł prawie 12 kilometrów ulicami miasta, zanim dotarł z nietypowym pakunkiem na oddział szpitala. Gdy wszedł do środka, na jego twarzy malowało się przerażenie, które jednoznacznie wskazywało na to, że coś jest nie tak. Gdy Jeannie go zauważyła, natychmiast do niego podeszła. Nastolatek nie mówiąc ani słowa otworzył pudełko.


Ku zaskoczeniu personelu medycznego, w środku pudełka był… wcześniak! Maleństwo zawinięte w ręcznik, obok którego leżała maleńka laleczka. Szybko okazało się, że chłopiec przyszedł na świat 6 tygodni przed planowanym terminem. Był w stanie krytycznym. Miał niską temperaturę, znajdował się w hipotermii i był odwodniony. W jego ciałko wdała się infekcja bo matka użyła do przecięcia pępowiny domowych nożyczek, których wcześniej nie zdezynfekowała.

Przedwcześnie urodzone niemowlęta potrzebują właściwej temperatury. Jakby tego było mało, często nie są wystarczająco rozwinięte do tego, aby samodzielnie oddychać. Mimo bardzo niekorzystnych okoliczności, ten mały wojownik oddychał i walczył o życie.

Jeannie widząc, że nastolatek płacze już przez 3 godziny, podeszła do niego i powiedziała mu o panującym w USA prawie. Okazało się, że to chłopiec jest ojcem dziecka, podczas gdy jego matką była 15-letnia Cherish Coates. Na szczęście Jeannie bardzo dobrze znała problemy związane z nastoletnimi ciężarnymi – jej własna matka zostawiła ją w wieku 15 lat, by wychowywali ją dziadkowie. Odwiedzała ją jednak regularnie.

Pielęgniarka powiedziała 15-latkowi, że jeśli zrezygnuje z praw rodzicielskich, nie będzie mógł też otrzymywać informacji o stanie zdrowia dziecka. Powiedziała mu także, że nie musi decydować w tej chwili i że stan dziecka jest stabilny. Wręczyła mu wówczas 2 bransoletki, które były przepustkami dla rodziców – jedną dla niego, a drugą dla matki

 

Następnego dnia w szpitalu zjawiła się młoda dziewczyna. Jeannie widziała, że weszła na oddział zawstydzona i z opuszczoną głową. Domyśliła się, że to ona jest mamą „chłopca z pudełka”.

15-latka chciała tylko pożegnać się z synkiem, bo zdecydowała, że skorzysta z przysługującego jej prawa. Jeannie poczuła, że musi powiedzieć tej młodej dziewczynie kilka słów. Położyła rękę na jej ramieniu i szepnęła:

"Zajmę się tym ślicznym, malutkim chłopczykiem. Wiesz, że uratowaliście mu życie? Nie powinnaś zwieszać głowy. Dałaś mu największą szansę, jaką mogłaś."
 


 

Rodzina nastolatki nie miała pojęcia o ciąży, ani o narodzinach dziecka. Dziewczyna sprytnie to ukrywała, a jej ciążowy brzuszek był tak malutki, że prawie niezauważalny. Nastolatka wiedziała, że mama w wieku 15 lat również była w ciążę i przez to nie skończyła szkoły. Zdawała sobie sprawę z tego, że na pewno nie chce dla niej takiego samego losu, dlatego wolała jej o tym nie powiedzieć.

Gdy poczuła skurcze, zamknęła się w sypialni i sama urodziła dziecko, po czym przecięła pępowinę starymi nożyczkami. Chwilę później zadzwoniła po swojego chłopaka, aby ten zabrał maleństwo i przeszedł do oddalonego o 12 km szpitala z nadzieją, że ktoś mu pomoże.
 

Kilka godzin później w szpitalu pojawiła się mama 15-latki. Gdy tylko stanęła przed inkubatorem Allena – takie imię wybrano dla chłopczyka – kobieta dosłownie zamarła, a w jej oczach stanęły łzy. Jeannie natychmiast do niej podeszła i spokojnie wyjaśniła, że maluszek przyszedł na świat za wcześnie, podczas gdy jej matka od razu chciała wziąć wnuka w ramiona. Było dokładnie tak, jak przewidziała Jeannie – jej miłość do Cherish i dziecka była ponad wszystko.

W życiu tej rodziny wiele sie zmieniło. Chłopiec nie trafił do adopcji, lecz został przy swojej mamie.
 Cherish z pomocą rodziny ukończyła nie tylko szkołę, ale i poszła na studia, po czym została asystentką pielęgniarstwa. Po tym zdecydowała się jeszcze na szkołę prawniczą. Chce zostać prawnikiem specjalizującym się w prawie związanym ze zdrowiem publicznym.

Ojciec Allena opuścił ich i od tego czasu nie mają z sobą kontaktu.

1,5 miesiąca temu Cherish odszukała Jeannie na Facebooku i po raz kolejny podziękowała jej za wszystko, co dla niej zrobiła i za to, co dzięki niej ma. Od tego momentu rozmawiają ze sobą niemal codziennie i bardzo często wracają pamięcią do momentu ich pierwszego, magicznego spotkania. Spotkania, które za zawsze zmieniło życie nastoletniej wtedy dziewczyny.

Cherish jest mamą trójki dzieci.



źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl

Udostępnij na Facebooku