Kuria o sprawie ks. Jankowskiego! Szok!

Małgorzata
1 miesięcy temu
Kuria o sprawie ks. Jankowskiego! Szok!
2
FB Udostępnij na Facebooku
O księdzu Jankowskim zrobiło się ponownie głośno w ostatnim czasie. Wszystko przez czyny, których miał się dopuścić przed laty na wielu dzieciach. Kościół miał przez cały ten czas ukrywać bestialskie działanie księdza. W końcu oficjalnie zabrano głos w jego sprawie. Jednak zszokowało to niejedną osobę.
Ksiądz Jankowski przez wielu uważany jest za legendę, która wlewała nadzieję w serca osób walczących z komunizmem. Jednak ostatnie dni przynoszą wiele rys na jego wizerunku. Związane są one oczywiście z relacjami osób, które szczegółowo opisują to, w jaki sposób duchowny molestował ich seksualnie. Przed długi czas Kościół nie wypowiadał się na ten temat, jednak nie można cały czas udawać, że problem nie istnieje. Kuria gdańska nareszcie wystosowała oficjalne stanowisko. Wydaje się jednak, że opinia publiczna nie oczekiwała czegoś takiego.
 


O skłonnościach księdza Jankowskiego zrobiło się głośno po publikacji „Dużego Formatu”. W materiale pokazano zeznania osób, które opowiedziały, do jakich dramatów dochodziło przez lata na parafii św. Brygidy w Gdańsku.

– "Wkładał ręce w majtki i próbował je zdjąć. Nie udało mu się. Pamiętam, że miałam spódniczkę na gumce, naciągnęłam majtki tak, że trzymałam je w zębach i odpychałam się rękoma. Byłam przerażona, nie rozumiałam, czego chce, co to znaczy „od tyłu”. A on mówił: „Ja ci pokażę, jak się spuścić”. Był obleśny"

To tylko jedno ze wspomnień Barbary Borowieckiej, które zostały zawarte w reportażu Bożeny Aksamit. Na plebanii miało dochodzić nie tylko do perwersyjnych aktów seksualnych. Według słów kobiety, duchowny miał przyczynić się do samobójstwa jej przyjaciółki, która podobno zaszła z nim w ciążę.

"Wszystkich paraliżował wstyd. Nikt nie powiedział: „Ksiądz mnie dotykał tu i tam”. To były półsłówka typu: „A ty nie wiesz, co Jankowski robi?”. Ewa, gdy zaszła w ciążę, powiedziała mi: „Przez Jankowskiego mam problem”. Potem zaczęła popłakiwać, na koniec nie wychodziła z domu, tylko siedziała w oknie. Potem skoczyła." – czytamy w dalszych wyznaniach Pani Barbary.


Jedną z bardziej bulwersujących kwestii jest to, że według reportażu, władze kościelne wiedziały o wszystkim, co robi Jankowski, ale nie podejmowały żadnych działań. Jednak w obliczu tak poważnej i głośnej medialnie publikacji nie można było dłużej milczeć.

Ks. Krzysztof Szerszeń, delegat ds. ochrony dzieci i młodzieży archidiecezji gdańskiej powiedział, że do tej pory nikt nie zgłosił się do kurii z wystosowanymi oskarżeniami wobec duchownego. Zaznaczył także, że przeprowadzenie postępowania wobec zmarłego jest prawnie wręcz niemożliwe, ponieważ taka osoba nie może przystąpić do swojej obrony.

"Ponadto nie podejmuje się działań jedynie na podstawie artykułu prasowego, bez zgłoszenia ze strony świadków zdarzeń" – powiedział ks. Szerszeń.


źrodło: pikio.pl  I  fotografie: pikio.pl, fakt.pl
Udostępnij na Facebooku