Kelnerka nie zgadza się zapakować jedzenia na wynos, ale proponuje coś zaskakującego

Małgorzata
3 tygodni temu
Kelnerka nie zgadza się zapakować jedzenia na wynos, ale proponuje coś zaskakującego
8
FB Udostępnij na Facebooku
Courtney to młoda mama, która zabrała swoją półtoraroczną córeczkę do restauracji. Dziewczynka jednak po chwili zaczęła marudzić i głośno płakać, więc kobieta, aby nie przeszkadzać innym gościom, poprosiła o zapakowanie jedzenia na wynos. Kelnerka jednak odmówiła...
Zrezygnowana i zmęczona zachowaniem córki kobieta planowała, że zje posiłek w samochodzie, bo może w ten sposób płacz dziewczynki będzie denerwował tylko ją, a nie innych gości. Nie spodziewała się, że znajdzie się osoba, która okaże jej więcej empatii niż nawet ona sama sobie.

Gdy poprosiła kelnerkę o pudełko, do którego zapakowałaby jedzenie, 22-letnia Nanni odmówiła i zaproponowała coś, czego Courtney się nie spodziewała. Kazała jej spokojnie usiąść, skończyć posiłek i zapewniła, że sama zajmie się dziewczynką, chociaż jej czas pracy już minął. Na zachętę przyniosła małej lody w polewie karmelowej.

Courtney nie potrafiła znaleźć słów podziękowania. Gdy dziecko zaczynało płakać w miejscu publicznym, zazwyczaj czuła wstyd i miała wrażenie, że wszyscy spoglądają na nią z potępieniem, jak na matkę, która nie potrafi sobie poradzić i burzy ich spokój. Nagle ktoś okazał jej po prostu bezinteresowną życzliwość, wykonał prosty gest, który w tej chwili był dla niej bardzo ważny.


 

 

Gdy Courtney wróciła do domu miała chwilę żeby zebrać myśli. Zdecydowała, że opisze swoją historię na Facebooku, a jej post po chwili został udostępniony setki razy. Internauci byli zachwyceni postawą kelnerki i chętnie dzielili się swoimi doświadczeniami z pobytu z małymi dziećmi w miejscach publicznych.

„Dziewczyno, nie masz pojęcia, jak jestem ci wdzięczna za dzisiejszy wieczór. Naprawdę cię podziwiam. Nie tylko dlatego, że poświęciłaś swój czas, żeby nakarmić mojego malucha i pozwolić mi na zjedzenie w spokoju, ale dlatego, że jesteś tak silna. Wiem, że twoja mama patrzy na ciebie z nieba z największym uśmiechem i jest niesamowicie dumna z tego, jaką jesteś kobietą” – napisała Courtney.

Mama Nanni, młodej kelnerki zmarła na raka dwa lata temu, a jej tata był nieobecny w życiu swojej córki. „Jestem zwykłą studentką, która stara się jakoś związać koniec z końcem, pracując jako kelnerka” – mówi. Cieszy się, że mogła przy okazji poznać rodzinę Courtney i zapewnia, że są naprawdę wspaniałymi ludźmi.

Jest zaskoczona reakcjami ludzi na to, co zrobiła. „Po prostu nie chciałam, żeby Courtney wyszła. Małe dzieci są małymi dziećmi i dlatego zachowują się jak małe dzieci” – tłumaczy. Sama ma trzyletnią siostrzenicę, którą często się zajmuje, więc wie, dużo o dzieciach. 

Prawda jest taka, że bohaterami możemy zostać w każdym momencie życia - czy to pomagając wsiąść do tramwaju, czy niosąc zakupy sąsiadce lub jak Nanni - zajmując się chwilę obcym dzieckiem żeby jego mama mogła w spokoju zjeść. Dla nas to drobny gest, ale dla drugiej osoby może znaczyć naprawdę wiele. Pamiętajmy o tym.

 

źródło: pl.aleteia.org    I   fotografie: pl.aleteia.org
Udostępnij na Facebooku