Oto jak zachowują się klientki w Rossmanie

Małgorzata
3 miesięcy temu
Oto jak zachowują się klientki w Rossmanie
11
FB Udostępnij na Facebooku
Każda praca ma swoje lepsze i gorsze strony, ale wydaje nam się, że z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że zawody, w których ma się kontakt z ludźmi są najbardziej stresujące i najwięcej wymagające od człowieka. Na fali ostatnich promocji w sklepie Rossmann z redakcją skontaktowała się ekspedientka tej drogerii.
Napisała żeby pokazać, jak zachowują się klientki podczas promocji. W drogerii zapanowało totalne szaleństwo ukazujące zwierzęcą naturę człowieka.

"Mam świadomość tego, że w każdej pracy są ludzie, którzy potrafią działać na nerwy, ale zaufajcie mi, że to, co działo się w Rossmannie podczastej promocji wychodzi poza wszelkie ramy i wyobrażenia na temat tego, jak mogą zachowywać się ludzie."
 

 

"Może zacznę od tego, że już przed promocją, gdy w sieci pojawiały się informacje o tym, że taka będzie miała miejsce, kobiety pytały się o to, czy przypadkiem nie mogłabym policzyć im taniej tych produktów, bo bardzo zależy. W ogóle nie zdawały sobie sprawy, że obowiązują nas też jakiejś normy i odgórne zalecenia, które musimy realizować.

Nie będę wspominała już o tym, że kradzież produktów zdarza się codziennie, ponieważ wie o tym każdy, kto pracuje w jakimkolwiek sklepie.

Wspomnę natomiast o tym, co dzieje się przez cały rok – nie tylko w okresie promocyjnym. Regularnie przed 9:00 rano pojawiają się panie, które przychodzą do sklepu bez makijażu, a wychodzą umalowane i idą do pracy. Nie zdarza się to w pojedynczych przypadkach tylko robią to regularnie od kilku miesięcy.
 


 

Oczywiście korzystanie z perfum – nawet tych zamkniętych, także jest normą i odnoszę wrażenie, że ta czynność wzrasta bliżej weekendu, gdy mają miejsce pewne wyjścia do klubów, spotkania czy randki."
 


 

"Podczas ostatniej promocji miałam też klientkę, która odwiedzała nas regularnie i zażyczyła sobie w związku z tym większej zniżki, bo 55% może mieć plebs, a nie ona. Inna kobieta z kolei próbowała mi wmówić, że jestem niedouczona i niepoinformowana, ponieważ ta promocja polega na tym, że każdy ma obniżkę o tyle procent, ile ma lat, czyli w jej przypadku, gdy miała 62 lata to domagała się 62% zniżki.

Moim osobistym hitem jest jednak młoda dziewczyna, która przyszła do Rossmanna w czasie tej promocji i powiedziała przy kasie, że nie zapłaci za te produkty, ponieważ jest znaną blogerką i pokazała mi, że śledzi ją ponad 10000 osób i ona współpracuje także z różnymi firmami i na pewno Rossmann też chciałby promować w ten sposób produkty, dlatego prosiła kierowniczkę, aby z nią ustalić wszelkie szczegóły. No niestety nie zwróciła uwagi na moją plakietkę, na której napisane było „kierownik sklepu”. I jak myślicie zgodziła się na to?
 

Klientom wydaje się, że my nic nie widzimy i jesteśmy tak zabiegane, że nie zdajemy sobie sprawę, jak na przykład podmieniają kody kreskowe z nakrętek od kredek albo podmieniają je i odklejają i przyklejają w inne miejsca.

Najgorzej jednak gdy próbujesz powiedzieć takiej osobie, że nie ma racji i że są zasady które obowiązują, a ona także powinna się do nich dostosować. Wtedy takie kobiety wpadają w szał i nieraz było nieciekawie. 

Jeden przypadek bardzo mnie zaskoczył. Już prawie był koniec mojej zmiany, gdy do sklepu przyszła kobieta z najdroższą pomadką, kredkami do oczu i podkładem i powiedziała, że chce je oddać, bo nie jest z nich zadowolona, bo są słabej jakości. Wytłumaczyłam jej, że może oczywiście złożyć reklamację, ale w takiej sytuacji, gdy produkty są otwarte, niewiele możemy zrobić. Na co ona powiedziała zupełnie chyba tego nie analizując wcześniej:

„Pomadka zeszła mi już po 4 godzinach na weselu, a podkład miał inny kolor niż moja szyja, bo na zdjęciu wszystko wyszło”

Naprawdę była aż tak głupia, że nie była w stanie ukryć tej informacji przede mną?"
 


 

A Wy myślicie, że sytuacje opisane przez panią Olę naprawdę mają miejsce?

 
źródło: popularne.pl  I   fotografie: popularne.pl
Udostępnij na Facebooku