Dał pasierbicy nauczkę i to... na jej ślubem!

Małgorzata
2 miesięcy temu
Dał pasierbicy nauczkę i to... na jej ślubem!
5
FB Udostępnij na Facebooku
Czy ojczym może kochać swoją przybraną córkę tak, jakby była jego własną? Oczywiście! A czy ona może nie odwdzięczać mu się ze tę miłość i okazaną dobroć? Może, ale nie musi…
Tony poznał wspaniałą kobietę po rozwodzie. Okazało się, że ma dziecko. Pokochał ją od razu w dniu poznania, tak jak i jej córeczkę. Po kilku latach związku postanowił, że oświadczy się jej. Ona przyjęła oświadczyny. Ich małżeństwo było pełne wzlotów i upadków, niestety już pięciu lat po ślubie tych drugich było znacznie więcej. Mimo to on wiernie trwał przy swojej ukochanej. Jednak po dziesięciu latach postanowili się rozstać. 

Mężczyzna wciąż traktował córkę kobiety, jak swoją własną. Przez całe ich małżeństwo utrzymywał je obie – płacił za studia dziewczyny, dawał jej pieniądze na codzienne wydatki, zabierał do różnych lokali, kupił nawet samochód, gdy zadała egzamin na prawo jazdy. Dlatego gdy dowiedział się, że planuje ślub, również zobowiązał się do tego, że pokryje wszystkie koszty. Bardzo ją kochał i myślał, że ona go również. Chciał zrobić to nawet mimo tego, że był już w trakcie rozwodu z jej matką. 

 

Co do ślubu mężczyzna miał tylko jedną prośbę, aby wśród gości byli jego przyjaciele – w sumie 20 osób. Mężczyzna po kolei zaczął płacić za wszystko, ufał, że przybrana córka oraz jej matka uszanują jego życzenie. Mimo że rozwód był już prawie sfinalizowany, on wciąż czuł się częścią rodziny.

Kilka dni przed weselem Tony wybrał się na pole golfowe z jednym ze swoich przyjaciół. To właśnie tam dowiedział się, że nie otrzymał on zaproszenia. Postanowił więc, że zadzwoni do wszystkich ludzi z listy, którą dał przybranej córce. Okazało się, że dziewczyna nie zaprosiła nikogo pomimo, że obiecała, że tego dopilnuje. Później tłumaczyła, że nie ma już po prostu miejsca, bo jej gości było więcej niż przewidywała.

Podczas przygotowań słyszał o tym, że prawdziwy ojciec panny młodej również ma być na ślubie. Drażniło go to, ale wiedział, że nie może tego zabronić dziewczynie. Przypominał sobie wtedy, ile łez wylała przez swojego „ojca”, jak bardzo cierpiała, kiedy nie pamiętał o jej urodzinach i innych ważnych wydarzeniach w jej życiu. Ten człowiek nawet nie płacił alimentów, bo cały czas powtarzał, że nie ma z czego.

Gdy Tony otrzymał zaproszenie na ślub przeżył prawdziwy szok. Na zaproszeniu w rubryce "Państwo Młodzi i Rodzice zapraszają..." widniało imię i nazwisko biologicznego ojca, a nie jego mimo, że to on zapłacił za całe wesele i wszystkie przygotowania. 

Mężczyzna poczuł się naprawdę zraniony. Nie wiedział, co ma z tym wszystkim zrobić i jak się zachować. Mimo wszystko wciąż zależało mu na dobrze przybranej córki stawiał ponad swoim własnym.

Jednak w czasie kolacji przedślubnej nie wytrzymał. Podczas jednego z toastów wznoszonego przez pannę młodą okazało się, że do ołtarza poprowadzi ja biologiczny tata. Wszyscy zaproszeni bili brawo, tylko Tony zrozumiał, co się tak naprawdę dzieje. Po chwili wstał i powiedział, że i on pragnie wznieść toast…

"Wspaniale było mi być częścią tej rodziny przez ponad 10 cudownych lat. W tym momencie mam jednak ogromny dług wdzięczności wobec panny młodej. W tej chwili otworzyła mi oczy na jedną bardzo ważną kwestię. W czasie przygotowań pokazała mi, że moje miejsce w tej rodzinie nie jest tym miejscem, którym ja myślałem, że jest… Czułem się jak jej tata, kochałem ją, jak swoje własne dziecko i tak traktowałem. Wszyscy tu obecni wiedzą dobrze, jak to było ze strony jej prawdziwego „taty”. Niestety, dla niej nie jestem ojcem, a „bankomatem”. Teraz, jak widać na zaproszeniach, gospodarzem jest tu ktoś inny, nie ja. Dlatego też nie pokryję zobowiązań finansowych, dotyczących przyjęcia, a także z obecności w nim. Kochany prawdziwy tato wiwatuj i życz szczęścia młodej parze. A Wy… Wypchajcie się!" 

Tony, jak powiedział tak też zrobił – wycofał wszystkie zaliczki, które tylko mógł i nie miał zamiaru płacić za nic. Dodatkowo, od razu przepisał wspólne konto na siebie. Matka panny młodej dzień później chciała przelać z niego dużą sumę, jednak już jej się to nie udało… Po pewnym czasie zaczął mieć wątpliwości, czy przypadkiem nie zachował się zbyt samolubie.

Jak myślicie?



źródło: popularne.pl  I  fotografie: popularne.pl

Udostępnij na Facebooku